Serwis pielgrzymkowy

Dziś był ostatni dzień zajęć, jutro przedstawiamy nasze prezentacje, a wieczorem odbędzie się przyjęcie pożegnalne. Jutro także pojawi się zapewne ostatni post na blogu, w którym podsumuję ostatnie trzy tygodnie.

Na porannym wykładzie poznaliśmy związek shinto z życiem codziennym mieszkańców Ise. Nad właściwie większością wejść do domów wiszą ciągle dekoracje noworoczne zwane kadomatsu.

IMG_2057

Mają one za zadanie zapraszać bóstwa do domostwa, przynosić szczęście i chronić od złego. Zazwyczaj trzyma się je do pewnego momentu po Nowym Roku, lecz w Ise wiszą one cały czas, a zdejmowane są tuż przed końcem roku, aby zaraz powiesić nowe.

Poznaliśmy także więcej informacji o świętach powiązanych z Shikinen Senguu, w których uczestniczą zwykli mieszkańcy miasta. Są to Okibiki i Oshiraimochi. W pierwszym wyznawcy przeciągają na teren świątyni drewno do budowy, a w drugim kładą świeże białe kamienie na terenie nowopowstałych pawilonów. Bardzo chciałabym wziąć udział w Oshiraimochi, gdyż podczas tego święta można wejść aż pod sam główny pawilon, a szczęśliwcom udaje się zerknąć do środka. Ponieważ bóstwo jeszcze w nim nie mieszka, jest to możliwe.

Obiad zjedliśmy dziś w restauracji KuraDE Pasta (lub KuraDE Ramen, bo podzieliliśmy się na Grupę Pasta i Grupę Ramen). Spaghetti w wersji przyrządzonej przez Japończyków też jest pyszne 😀 Przy restauracji znajduje się też mała fabryka, w której powstaje sos sojowy, wywar miso i parę innych pyszności 🙂

Po sycącym posiłku udaliśmy się na spacer po okolicach Gekuu śladami kapłanów Onshi. Punktem kulminacyjnym wycieczki była jedyna pozostała w całości rezydencja kapłana Maruoka. W środku wysłuchaliśmy wykładu potomka tego kapłana! Ciągle mieszka na tej samej posesji, co jest czymś naprawdę wspaniałym.

20140312_152741 20140312_153048 20140312_153056

W rezydencji też odtworzono posiłek, jaki Onshi zanosili pielgrzymom będącym pod ich opieką.

A na dziś to już koniec, bo jestem zmęczona długim spacerem i tworzeniem prezentacji na jutro 🙂

Advertisements

Słoneczny Patrol

Dzisiejszy dzień był dniem porażek transportowych. Rano wysłuchaliśmy wykładów o Kamiyashiro i Oominato, dwóch dzielnicach w Ise, które służyły jako port i punkt, gdzie docierali pielgrzymi do Jinguu. Dowiedzieliśmy się też o roli Onshi, kapłanów, którzy reklamowali Jinguu w całej Japonii i ofiarowywali modlitwy przekazane im przez wyznawców – w Jinguu nie można było modlić się samodzielnie, a tym bardziej we własnej intencji.

Po posiłku w nowootwartej stołówce (nasza aktualna jest w remoncie), który był smaczny, ale nie aż tak jak w poprzedniej, ruszyliśmy w trasę. Kamiyashiro i Oominato są położone właściwie przy samym poziomie morza, nawet dawno temu były zniszczone przez tsunami. Jednym z najwyższych punktów w okolicy jest most, na który weszliśmy, aby zobaczyć okolicę.

IMG_2766 IMG_2768 IMG_2774

Kamień pamiątkowy przy porcie, gdzie wysiadali pielgrzymi.

IMG_2783

Główna droga, przy której spotkaliśmy donośnie nas witającego shibę.

IMG_2784 IMG_2787

I lokalne świątynie, przy czym druga jest podległa Gekuu.

IMG_2792 IMG_2799 IMG_2801 IMG_2803

Następnie odwiedziliśmy muzeum, w którym pokazywano różne dawne przedmioty czy stroje związane ze statkami, a także drewniane modele samych statków. Na dachu był taras widokowy, z którego, pomijając widoki na miasto, widać było ładny, skromny ogródek.

IMG_2815 IMG_2819 IMG_2823

Następnie udaliśmy się do Oominato. Łódką. Tak bardzo nie chciałam na nią wejść i miałam rację. Zepsuła się xD (to aż zasługuje na tą emotikonę). Padł silnik, może i utknęliśmy na dość płytkim miejscu (ponoć dałoby radę iść po dnie, ale to tylko tamto miejsce…), ale po chwili zniosło nas na kije ostrzegające o niebezpiecznym miejscu. O ironio. Piski dziewczyn (i moje) wypełniały łódkę, do czasu, aż Asia przystąpiła do ratowania sytuacji i przywiązała nas do jednego z nich, aby nami nie miotało. Oczekiwaliśmy na ratunek, a w międzyczasie podano racje żywieniowe – niektórzy podzielili się jedzeniem 😉 Panowie, którzy nas uratowali, może i byli zwykłymi staruszkami, ale w naszych oczach lśnili niczym David Haselhoff w Słonecznym Patrolu. Czy jakoś tak. Sam ratunek też był stresujący, bo ciągle obijaliśmy się o ich łódkę. Dopiero po jakimś czasie przymocowano nas równolegle. Także wyjście na ląd było straszne, wysadzili nas na ruchomym pomoście, który trzymał się na pustych beczkach. Nie nie nie. Bałam się po tym iść sama… Cóż poradzić, po prostu bardzo boję się łódek i innych urządzeń pływających. A wszystkiemu temu przyglądał się Księżyc.

A, później zepsuły się drzwi w autobusie 🙂 Na szczęście jakoś ruszył.

IMG_2825 IMG_2827 IMG_2828

W Oominato poznaliśmy historię miasta i jego zabytki, ale z powodu dużego opóźnienia spowodowanego awarią łódki nie mieliśmy za dużo czasu na zwiedzanie. I na sam koniec znów aparat mnie zawiódł… Zoom musi za bardzo pożerać baterię.

IMG_2838

Tak, w Japonii są palmy. A ta w dodatku jakby nigdy nic rośnie wśród “normalnych” drzew.

IMG_2841

I pies z reklamy sieci komórkowej Softbank 🙂 Polecam poszukanie reklam na youtubie.

IMG_2849

Kobayashi-san powiedziała, że to najprawdopodobniej górska odmiana wiśni.IMG_2850

Do napisania!

Zmęczenie wszechogarniające

Na wstępie od razu przepraszam, niestety nie będzie dziś dłuższego posta i tony zdjęć, bo jestem po prostu zmęczona po wyczerpującym weekendzie 😦

Mogę za to napisać, że było super! Jutro zdam raport pełen zdjęć. Spodziewajcie się dużo jeleni wschodnich shika i Kasuga Taisha.

W skrócie:

shika – check

karaoke – check

maiko w Kioto – check

Jakby nie patrzeć udany wyjazd 😀

shika

Szybki meldunek

Tak na szybko tylko melduje, ze jestem wlasnie w Kioto 🙂 Wybaczcie brak polskich znakow, nie mam laptopa. Zwiedzilismy dzis Nare, Kasuga Taisha i shika mnie bardzo zachwycily. W Kasuga byl slub! To jest dopiero przezycie. Pelnej notki i tony zdjec spodziewajcie sie jutro 🙂 Na razie wrzucam jedno, widok ze swiatyni Nigetsudou. Mam je na telefonie, bo akurat wtedy padla mi bateria w aparacie 🙂

image

Wspomnienia dni poprzednich

Dziś będzie post bardziej ogólny 🙂

Z dzisiejszych wykładów nie mam niestety za wiele do zrelacjonowania, bo były bardzo skoncentrowane na specyficznych i ciężkich tematach. Za to osoby, które je wygłosiły, są jak najbardziej godne uwagi. Mianowicie byli wśród nich dyrektor uniwersytetu i prezes zarządu, który już nie daje normalnych wykładów, więc zdecydowanie spotkał nas zaszczyt.

Gdzie poszlibyście, jeśli chcecie kupić pocztówki? Na pewno nie na pocztę, tam nie mają. Cóż no, człowiek w końcu miał chwilę czasu na pójście gdzieś poszukać coś i skończyło się to naprawdę sporym zaskoczeniem. Przynajmniej kupiłam znaczki, zawsze też coś. Tak więc przepraszam oczekujących, ale zaszły komplikacje.

Jak wygląda sytuacja, kiedy przez chodnik prowadzi wyjazd z parkingu i ty chcesz przejść, a kierowca akurat wyjeżdża? Stoisz i ty, i on, i się nawzajem sobie kłaniacie i pokazujecie, żeby druga osoba szła/jechała. Tak samo jak kogoś przepuścisz, to ta osoba też się ukłoni. I ty też oczywiście. Podoba mi się taka uprzejmość 🙂

Wiem też już, czemu ciągle mi mówią, że jestem kawaii, czyli urocza/przesłodka/itp. Przez włosy. Jakby nie patrzeć nie mogę ukryć się z moimi długimi blond włosami, że jestem nietutejsza. Nawet rano, kiedy przeglądałam gazetę na stolikach przy wejściu ktoś mnie zaczepił z tyłu i zapytał, skąd jestem. I uwaga! Na hasło, że Polska, nie powiedział wcale Chopin, tylko Maria Curie (człon Skłodowska jest właściwie tylko nauczany u nas, popytałam też ludzi z innych krajów).

Japończycy na każdym kroku będą się dziwić, jak wspaniale mówisz w ich języku. Zawsze, nawet jeśli się mylisz. Więc dobrze jest poprosić, żeby poprawiali nas w takich sytuacjach. Może się uda 😛 Ja poprosiłam i niestety nie przyniosło to efektu.

Cały czas czekam, aż ktoś użyje w końcu sformułowania “trzy dni później”, bo chcę usłyszeć “sasatte” w akcji. Niestety, nawet kiedy dziś mieliśmy objaśniane plany na poniedziałek usłyszeliśmy “a co do poniedziałku…”.

Jeśli chcecie spróbować czegoś pysznego do picia polecam gorąco Calpis. Wodę albo sodę. Tego smaku nie da się opisać, trzeba spróbować! A z sosów… Tylko sos sezamowy! Jest przepyszny, jeśli zmieszczę się wagowo z bagażem to go biorę 😀

Zapewne znacie zaawansowane technologicznie toalety japońskie z toną różnych przycisków, gdzie pełni obawy nie chcecie niczego dotykać, bo jeszcze traficie na przycisk uruchamiający autodestrukcję. Otóż na próżno jest szukać tam spłuczki. Przynajmniej na modelach dostępnych u nas. Spłuczka jest zamontowana bezpośrednio na rurze.

A jutro jedziemy na weekend do Nary i Kioto. Zdjęcia wrzucę dopiero w niedzielę, bo nie biorę laptopa (tutaj pewnie wielkie zdziwienie paru osób, pozdrawiam gorąco ;D). Coś na pewno napiszę za to z telefonu, bo w hotelu, gdzie się zatrzymamy, jest uwaga… wi-fi! Wbrew pozorom jest to dość rzadkie, w akademiku mamy połączenie tylko przez kabel. Jutro też czeka mnie pierwsza przejażdżka japońskim pociągiem 😀

Do napisania!

 

Kup pan rybę

 

Dziś zwiedzaliśmy dawne dzielnice kupieckie, Kawasaki i Furuichi. Jak się okazało, Furuichi jest bardzo blisko naszego akademika. Rano wysłuchaliśmy dwóch wykładów o tych dzielnicach, a po przerwie obiadowej ruszyliśmy taksówkami do Kawasaki, które znajdowało się dość daleko. Wysiedliśmy tuż przy rzece Miyagawa, na przy której wylegiwały się żurawie (?) i pływały japońskie odmiany kaczek.

IMG_2212 IMG_2213 IMG_2216

Zwiedziliśmy muzeum poświęcone kupcom czasów mieszczańskich. Budynek, w którym się ono znajdowało, został odrestaurowany, lecz w większości składał się ze starych elementów. Należał on do kupca, który prowadził własny browar i sprzedawał piwo o marce “biały jeleń/daniel/jeleń wschodni shika” (白鹿, hakushika). Potomkowie jego produkują też nadal cydr “S cider”. Cydr był dawniej uważany za napój luksusowy. W muzeum tym było sporo eksponatów typowych dla kupców – różne zapisy księgowe, zamówienia, itp. Mieli też świetny plakat reklamujący wspomniane wyżej piwo.

IMG_2218

Przyłapałam kogoś na gorącym uczynku! Perfidne parkowanie tuż pod zakazem parkowania, oj nieładnie.

IMG_2219 IMG_2222 IMG_2223 IMG_2225

IMG_2238

Minęliśmy też wejście do świątyni bóstwa opiekującego się kupcami, lecz niestety z braku czasu nie odwiedziliśmy jej. Podobna sytuacja była w przypadku świątyni buddyjskiej, której zdjęcie będzie później.

IMG_2240

Weszliśmy też do bardzo starego drewnianego budynku, który służy obecnie jako muzeum architektury – po prostu przyjeżdża do niego wielu architektów, którzy chcą obejrzeć, jak się kiedyś budowało. Ja sama się bałam tego miejsca, bo wszystkie deski skrzypiały, nie raz były w nich dziury, a schody przystosowane były do małych stóp – i były bardzo strome.

IMG_2243

Po drodze przy jakiejś kafejce znalazłam śliczną dekorację w kształcie królika 🙂

IMG_2248

Następnie pojechaliśmy do Furuichi, gdzie odwiedziliśmy bardzo stary ryokan (旅館), czyli hotel w tradycyjnym stylu japońskim. Co ciekawe, normalnie nie jest to możliwe. Był on bardzo duży, miał sporo pięter w dół, gdyż zbudowany jest na zboczu. Jest też wpisany na listę zabytków. Niestety, jak w większości miejsc, tak i w Asakichi (麻吉) prawie wszędzie był zakaz robienia zdjęć.

IMG_2249 IMG_2250 IMG_2253 IMG_2255 IMG_2259

Dalej kontynuowaliśmy spacer do muzeum, w którym pokazywano prywatne zbiory jednego z mieszkańców Ise związane z kupcami. Później poszliśmy do muzeum sztuki, gdzie prezentowano wiele pięknych obrazów kobiet (tak, tutaj też niestety był zakaz fotografowania). Na sposób powrotu wybraliśmy długi spacer – byliśmy zbyt blisko, by nadrabiać dookoła drogi autobusem.

Z ciekawostek – na słupach w okolicy wisiały takie oto plakaty proszące o sprzątanie po psach.

IMG_2262

“Psia kupo, widzę cię”